do aktualności
2012-04-30
6.00 trzeba wstawać i zbierać się do wyjazdu a tak się smacznie spało. Śniadanie o 7.30 i w drogę. Jedziemy do Tallina w Estonii, czyli kolejne państwo przed nami i około 4 godz. jazdy, bo to 310 km. Jedziemy rozmawiając, czasami coś śpiewamy, recytujemy śmieszne wiersze, fraszki i czas płynie błyskawicznie. Już jesteśmy na miejscu. Hotel jeszcze nie przygotowany, więc krótka próba i spacer.
Już jesteśmy zakwaterowani. Schodzimy na obiad , potem chwilka odpoczynku i jedziemy na koncert, który poprzedzony jest Mszą Świętą w języku estońskim w Katedrze św. Piotra i Pawła - proboszczem w niej jest ks. Alfonso Di Giovani. Oprawiamy muzycznie tę mszę.
Auto z ambasady przyjeżdża pod hotel, aby nas pilotować do kościoła.
Przychodzimy przed mszą i przygotowujemy się do występu. Trzeba podłączyć instrument , sprawdzić akustykę, podjąć decyzję jak i gdzie stoimy.
Wszystko gotowe, zaczyna się msza.
Po mszy chwila wytchnienia, ale tylko dla chóru. Nie odpoczywa Zenon Kulik, który pięknie gra na organach wypełniając słuchaczom czas do rozpoczęcia koncertu. Jeszcze kilka uwag od pani dyrygent
i . . . koncert.
Koncert nasz otwiera - jak podkreślił Grzegorz M. Poznański, Ambasador RP w Republice Estońskiej - cykl koncertów chórów polskich w Tallinie. Organizatorem koncertu jest pani Sławomira Borowska-Peterson – specjalista ds kultury i promocji w Ambasadzie RP w Tallinie.
Oprócz nas występuje również zaproszony przez chór gość, pan Konrad Szota sam i w duecie z
małżonką Izabelą Szotą, naszą dyrygentką. Akompaniuje nam i solistom nasz gość pani Maria Rydzewska.
Teraz chwila wytchnienia dla chóru, bo gra na organach „Preambulum” Jana Podbielskiego – Zenon Kulik. Jak on gra… żeby to wiedzieć, to trzeba posłuchać i popatrzeć na twarze słuchających.
A teraz AVE MARIA – Giulio Caccini , w wykonaniu naszej pani dyrygent Izabeli Szoty, przy akompaniamencie na organach Zenona Kulika. Ten utwór już do końca wycisnął łzy naszym słuchaczom . . . a i Camerata miała niewyraźne miny.
Jeszcze chór i kończymy. Słuchacze są oczarowani i wzruszeni. Tak kończy się nasz występ. Idziemy do Ambasady RP, gdzie są nasze ubrania. Po drodze zostaliśmy zaproszeni do zwiedzenia wystawy o Janie Pawle II.
Ambasada PR w Tallinie no i oczywiście Camerata i pan Ambasador Grzegorz M. Poznański.
Wracamy do hotelu, ale o spaniu nikt nie myśli. Mamy super nastroje, więc idziemy na nocny spacer nad morze. Jest zimno, ale cudnie.
Wracamy, bo zimno i… na herbatkę. O! wszystko nieczynne w hotelu… to pakujemy się na herbatkę i pogaduchy do pokoju Eli i Olgi. Ciasno, ale przytulnie i wesoło.
No pora spać, chociaż jest tak fajnie, trzeba iść do swojego pokoju. Jutro też jest dzień.
do aktualności