do aktualności
2012-01-08
Spotykamy się zgodnie z umową. Ja, 13:30 pod szkołą autem, po pulpity i inne rzeczy. Bogusia z mężem również podjechała pod szkołę, bo do jednego auta nie zapakujemy, a i facet do noszenia potrzebny. Jedziemy pod kopalnię. Tam spotykamy Ewę, która przywiozła pełne auto różnych kwiatów do dekoracji sceny i nie tylko. Jest 13:45. Camerata w komplecie pod windą czeka na zjazd, ale zanim zjedzie, pomaga nam znieść wszystkie przywiezione rzeczy. No, już wszystko wpakowane do windy, więc możemy zjeżdżać na dół.
Na dole już super, bo dostajemy wózek na przewiezienie wszystkiego, a i miły młody górnik z obsługi imprezy ofiarowuje nam swą pomoc, więc bez bagażu idziemy do komory Warszawa.
Jesteśmy na miejscu.
Wszyscy rozbierają się i biorą do pracy. Chór dekoruje scenę, wiesza loga, orkiestra rozkłada instrumenty.
Każdy robi swoje szybko i sprawnie, bo trzeba zacząć próbę. No i zaczynamy. Dyrygentka, chór, soliści, orkiestra, wszyscy na miejscach.
Nasi występujący goście – soliści i muzycy orkiestry, to „rodzina”. Wszyscy znamy się od dawna, więc praca idzie składnie, bo nikt się nie obraża i nie dąsa na żadne teksty i żarty, nawet po takich słowach i sytuacjach: dyrygentka dwoi się i troi ( nie wiem jak to nazwać jak 4 rzeczy robi naraz), dyryguje chórem, orkiestrą, śpiewa z sopranami, trąca solistów łokciem, bo chwilami jej nie widzą, gdyż jest za ich plecami. W pewnym momencie próby solista ciągnie dłużej, pada pytanie dyrygentki „Czemu nie przestałeś? - Czekałem, aż mnie zdejmiesz. - Sam się zdejmij.” Śmiech wszystkich i próba toczy się dalej.
Uf! chwila odpoczynku po próbie, przed koncertem.

Kto nie przebrany idzie do przygotowanej dla występujących szatni. Jest wesoło. Siedzimy ( bo jeszcze sobie postoimy), pijemy ciepłą herbatkę, „zagryzamy” syropkiem na gardełko i gawędzimy.
Zaczynają schodzić się pierwsi widzowie. 17:00 mamy zaczynać, ale widzów jest tak dużo, że jeszcze nie zdążyli wszystkich zwieźć. Pada zapowiedź ze sceny, przepraszająca, że musimy poczekać na pozostałych gości. Są już wszyscy, sala wypełniona, prawie 650 osób , zaczynamy.
Wychodzimy na scenę skupieni, ale bez wielkiej tremy, przecież wszystko umiemy.
Pierwsza zapowiedź, pierwsze dźwięki muzyki i zaczynamy nasz JUBILEUSZOWY KONCERT pt: „W świecie opery, operetki i musicalu”
Prowadzenie:
Elżbieta Achinger – Prezes Stowarzyszenia Muzycznego - Chóru Camerata
Konrad Szota - baryton, solista Opery Krakowskiej
Soliści:
Katarzyna Puch – sopran
Konrad Szota - baryton
Aleksandra Szota – skrzypce, studentka Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie skrzypiec profesora Mieczysława Szlezera
Zespół „Ad libitum” w składzie:
Katarzyna Puch – sopran
Małgorzata Włodarczyk - gitara
Paulina Tkaczyk - fortepian
Kwartet „Sine Nomine” w składzie:
Jan Piotrowski
Wiesław Popiołek
Marek Turchan
Bogdan Ziółkowski
Para taneczna: Wanesa Zych i Łukasz Szustak
(Małopolskie Centrum Tańca w Wieliczce, trener - Łukasz Woźniak)
Pianistki - akompaniatorki:
Agnieszka Korczyńska
Małgorzata Westrych
Orkiestra:
Marta Murzyn i Ewa Tupik – flety
Barbara Borowicz i Ignacy Stojek – klarnety
Janusz Cholewka i Paweł Gajewski – trąbki
Magdalena Gargas, Mateusz Gawor i Krzysztof Lachman – puzony
Piotr Skwara – gitara
Wiesław Popiołek – gitara basowa
Artur Ciborowski – perkusja
Anna Buda, Anna Korczyńska i Aleksandra Szota – skrzypce
Maria Korczyńska – altówka
Jarosław Murzyn – wiolonczela
Zaproszeni honorowi goście:
Jarosław Gowin – Minister Sprawiedliwości
Urszula Augustyn – Posłanka RP
Wojciech Kozak – Wicemarszałek Województwa Małopolskiego
Jacek Juszkiewicz – Starosta Wielicki
Urszula Rusecka - Zastępca Burmistrza Wieliczki
Kajetan D’Obyrn – Prezes Zarządu Kopalni Soli „Wieliczka”
Zbigniew Strączek – Wójt Gminy Kłaj
Zbigniew Wojas – Wójt Gminy Gdów
Bogusław Achinger - Prezes „Regis”, wieloletni sponsor chóru
Marian Achinger - wieloletni sponsor chóru
Monika Bachowska – pierwsza dyrygentka chóru Camerata
Profesor Bogumiła Gizbert–Studnicka - była akompaniatorka chóru
Przedstawiciele zaprzyjaźnionych zespołów:
Sylwia Dzióbek – „Yanabanda”
Elżbieta Gawor - „Ziarenko”
Maria Idzi – Zespół Regionalny „Mietniowiacy”
Jadwiga Szado –„Lutnia”
Przedstawiciele Chóru Jana Pawła II ze Strumian
Program koncertu:
- Georg Friedrich Haendel – Hallelujah z Oratorium „Mesjasz”
Przemowy, podziękowania, kwiaty, wyróżnienie dla naszych najstarszych kolegów chórzystów, tytuły Honorowych Członków dla sponsorów i... odznaczenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdana Zdrojewskiego, dla Dyrygentki Izabeli Szoty:
„Zasłużony dla kultury polskiej”, które wręczał Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin
Zaczynamy dalszą część koncertu:
- Stanisław Moniuszko – Modlitwa w Kościółku z opery „Halka” (chór)
- Giuseppe Verdi – Chór niewolników z opery „Nabucco”
- Jerry Bock – Aria Tewjego „Gdybym był bogaty” z musicalu „Skrzypek na dachu” (Konrad Szota - baryton) oraz „Słońce wschodzi i zachodzi” (chór)
- Andrew Lloyd Webber - Memory z musicalu „Koty” (Katarzyna Puch - sopran i chór)
- Stanisław Moniuszko - Mazur finałowy z opery „Straszny dwór” (chór)
Przerwa... i pierwsze wrażenia i komentarze od naszych słuchaczy.
Padło pytanie, „co wy tak te michy cieszycie po każdym utworze?”
Odpowiadam, mówiąc prawdę: bo dostajemy buziaczki. ??? i zdziwienie...
po każdym utworze dyrygentka posyła nam promienny uśmiech i wysyła buziaczka, i już wszyscy wiemy jak zaśpiewaliśmy.
Koniec przerwy.
Przed wejściem na scenę poznajemy pierwsze wrażenia słuchaczy. Jest super!, ale my to już wiemy (buziaczki od dyrygentki:). Zaczynamy drugą część koncertu:
- Kwartet Sine Nomine – śpiewane życzenia dla Cameraty
A następnie dedykacje Cameraty dla gości i przyjaciół.
- Czardasz z operetki „Cygańska Miłość” Franza Lehara (zespół Ad libitum)
- Czardasz Vittorio Montiego (Aleksandra Szota - skrzypce, Małgorzata Westrych - fortepian)
- George Gershwin „Somebody loves me” (zespół Ad libitum)
- „Serduszko puka w rytmie cha-cha” (chór, para taneczna)
- Andrew Lloyd Webber – fragmenty rock-opery „Jesus Christ Superstar” (Katarzyna Puch - sopran,chór)
- Gioacchino Rossini – Duetto buffo di due gatti (chór)
- słowa: Ewa Roeske-Tracz – Piosenka Cameraty (tutti)
Ewa akompaniowała nam to tej piosenki razem z Małgorzatą Westrych, która przysiadając się do Ewy stwierdziła: „graj, graj swoje na mnie nie zwracaj uwagi, ja Ci będę podgrywać :)” I podgrywała, i to jak!
Zakończenie koncertu - owacje na stojąco. Widownia bije brawo w rytm śpiewanej „Piosenki Cameraty”. Śpiewamy ją jeszcze raz na bis i koniec.... godzina 20:15
Schodzimy do szatni zmęczeni, ale szczęśliwi.
Przechodzimy do sąsiedniej komory na bankiet. Poczęstunek, rozmowy, chwila odpoczynku, bo nóżki przypominają ile godzin stały.
I cóż, po chwili pani dyrygent zdejmuje buty, wchodzi na stół i dziękuje wszystkim wykonawcom a zwłaszcza chórowi za cuuuudny występ.
O! to już miód na dusze chórzystów się polał, bo dyrygentka wymagająca i nie chwali za byle co. Zaczęły się „śpiewne” podziękowania dla wszystkich, którzy przyczynili się do zorganizowania koncertu, którzy pomagali itp, itd.
I o 22:00 zaczęliśmy rozchodzić się do domów. Jeszcze tylko trzeba było pozawozić co się przywiozło i ... odpoczynek.
Poogladaj_Jubileusz_galeria
Następnego dnia rozmawiałam z gościem zaproszonym na koncert, felietonistką Martą Murzańską–Potasińską, która stwierdziła, że przyjęła ode mnie zaproszenie, żeby nie robić mi przykrości, a jest tak zachwycona koncertem, że napisze o nim felieton. Jak powiedziała, tak zrobiła. Oto on (czyli felieton :):
Dźwięki spod ziemi
8 stycznia 2012 „grało się” nie tylko na ziemi, i nie jedynie z okazji z okazji XX Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Trochę młodszy, bo XV, muzyczny jubileusz, obchodzony był na głębokości 120 metrów pod ziemią.
W Kopalni Soli w Wieliczce odbył się Jubileuszowy Koncert chóru CAMERATA.
Nie ukrywam, że na powyższy koncert szłam bez większych oczekiwań. O wielickim chórze, działającym przez lat 15, na co wskazywał jubileusz, nie słyszałam nigdy. Spodziewałam się grupki nadmiernie energicznych starszych pań, które, dysponując zbyt dużą ilością czasu wolnego, postanowiły w przerwach między dzierganiem moherowych sweterków, poudzielać się artystycznie zgoła inaczej. (Proszę zastosować właściwą interpretację słowa „zgoła”.)
Spodziewając się godziny bełkotliwego pojękiwania, z nieskrywanym zdziwieniem przyjrzałam się imponujących rozmiarów kolejce dostojnie ubranych pań i panów, w wieku przeróżnym, którzy to okazując delikatne zniecierpliwienie, dobrowolnie oczekiwali na zamknięcie w klatce i spuszczenie pod ziemię w celu do mojego podobnym.
„Jest nas aż tylu masochistów?” – przeleciało mi przez głowę.
W pięknej, staranie wypełnionej krzesłami, sali Komory Warszawa panowała przyjemna, odświętna atmosfera oczekiwania. Wyraźnie czuć było pozytywną energię i jakby rodzinne ciepło.
Wbrew pozorom salę wypełniali nie tylko członkowie rodzin chórzystów. Na koncert z okazji jubileuszu CAMERATY zaproszeni zostali dawni jej członkowie oraz ci, którzy do jej funkcjonowania się przyczynili – sponsorzy. Wśród 600 gości znaleźli się muzyczni przyjaciele Chóru, i ci talentem mniej obdarzeni. W pierwszych rzędach zasiedli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem na czele. Nie zabrakło też przedstawicieli województwa małopolskiego, gminy czy powiatu.
„Wyśmienitych gości udało się zaprosić?” – pomyślałam z podziwem
Kwiatom , uściskom, głaskom i podziękowaniom zdawało się nie być końca. Słów uznania nie szczędzono ani chórowi, ani władzom Stowarzyszenia CAMERATA.
Ze strony tychże padały z kolei podziękowania dla sponsorów i przyjaciół, którzy przyczynili się do sukcesu chóru oraz uświetnienia jubileuszu, a publiczność czekała ......
„I doczekała się” – powiedziałam prawie głośno po kilku dźwiękach, jakie wydobyły się z pięćdziesięciu gardeł.
Po wstępnym „Hallelujah” Haendela, które rozpoczęło koncert rozbrzmiała otwierająca cześć artystyczną „Modlitwa w kościółku” z „Halki” Moniuszki. I to jak rozbrzmiała!
Gdyby jeszcze tliło mi się z tyłu mózgu wyobrażenie przykościelnego chórku, to „Nabucco” Giuseppe Verdiego rozwiałoby je w najdrobniejszy pył.
„Ależ oni śpiewają!” – powiedziałam, nie kryjąc zachwytu.
Dobór repertuaru, w którym znalazły się i fragmenty z „Kotów” Andrew Webbera „Jesus Christ Superstar” , czy „Gdybym był bogaty” ze „Skrzypka na dachu” daleki był od menu jakim spodziewałam się być poczęstowana. Żywy aplauz publiczności wzbudził wyśpiewany w kocich maskach „Duet kotów” G. Rossiniego, a podczas „Mazura” ze „Strasznego Dworu” nogi trzeba było trzymać rękoma, by same do tańca nie ruszyły .
„Nie wyobrażałam sobie, że można tańczyć przy „akompaniamencie” chóru?” – powiedziałam w stronę swoich kończyn dolnych.
Małą okazała się moja wyobraźnia, bo zaraz na scenę zaproszono tancerzy, którzy wykonali popisową cha-chę w rytm starego przeboju Marii Koterbskiej „Serduszko Puka w rytmie cha-cha” wyśpiewanego na kilka głosów.
Wielka miłość zrodzić się może zarówno w pięknej romantycznej scenerii, jak i na blokowisku. Dobra sztuka może powstać w wielkich metropoliach i takich miejscach, jak Wieliczka - powiedział minister Jarosław Gowin, wręczając dyrygentce chóru, w imieniu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Bogdana Zdrojewskiego, odznaczenie honorowe „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.
„No, to się okazało, że niezły ze mnie ignorant kulturalny” - przyszło mi się zaczerwienić w zawstydzeniu.
Z rumieńcem wstydu na twarzy dołączam się do morza ciepłych słów, jakie padły ze sceny życząc CAMERACIE, by otoczona przyjaźnią tych, których nie zabrakło na jubileuszu, „wyszła spod ziemi”, by słychać było o niej tak głośno, jak o Owsiakowej Orkiestrze, bo głosy jakie wydobywają się z tych pięćdziesięciu gardeł, są głosami nie tylko doniosłymi, ale przede wszystkim pięknymi.
I, by jak zostało to wyśpiewane w zamykającym koncert utworze – hymnie CAMERATY, nie zabrakło serca, serca do muzyki, do ludzi, do sztuki.
„By starczyło go na następnych 400 koncertów życzymy sobie my, ci z drugiej strony sceny.”
Marta Murzańska-Potasińska
do aktualności
© Stowarzyszenie Muzyczne Chór Camerata Wieliczka